ednar blog

Twój nowy blog

Nowe dzieje

2 komentarzy

zamieszcze moje ostatnie dzieło resztę dopowiedzcie sobie sami moi drodzy…

KIEDY JESTEŚ OBOK MNIE
CZUJE JAK WSZYSTKO KRĘCI SIĘ
CALUTEŃKI ŚWIAT ZMIENIA SIĘ
W JAŚNIEJSZYCH BARWACH OBJAWIA SIĘ
TYSIĄCEM ZNACZEŃ MIENI SIĘ
WSZYSTKIE WZROKIEM JE CHŁONĘ
PO CZYM W GŁĘBOKICH MYŚLACH TONĘ
NIEBO MILIONEM KSZTAŁTÓW CHMUR MIENI SIĘ
A JA W KAŻDYM Z NICH WIDZĘ CIĘ

proste i jednoznaczne
tak jak to co dzieje się teraz w życiu i do czego potrzebowałem tyle czasu by dorosnąć
ale dzięki temu właśnie wiem co jest ważne i co trzeba cenić.

Mniej wiecej miesiac temu cos odrodzilo sie we mnie. I to tak ze wstrzasnelo calym moim zyciem i umyslem. Po zastanowieniu sie nad wlasnymi bledami postanowilem odzyskac najwiekszy skarb jaki kiedy kolwiek otrzymalem.

ehh nie chce mi sie polskich znakow uzywac…

Wiedziony poprzez zycia…
boshe zaczyna misie cos dzis wieczor wkrecac…

Ciekawi mnie czy kiedy kolwiek sie zastanawialiscie nad tym dlaczego dzialacie tak jak teraz?
Dlaczego myslimy nad tym co nas otacza zamiast przyjac to takim jakim jest i nie kontemplowac o zmianach.
Bo moglo by byc lepiej? Nie, pesymistycznie.
Tak dla optymistow a co dla nas?
Zostawmy to? Tak wlasnie poprostu?
Czysta obojetnosc tez moze powalic na kolana ale dlaczego?
Bo o tym myslimy? Przeciez mielismy podejsc obojetnie.
Bledne kolo.
Zastanowcie sie czy tak sie da.
A potem nie starajcie sie zrozumiec po co to napisalem. Sam nie wiem.

omg

1 komentarz

zonk!
Dziekuje ze te bardzo motywujace mnie do dalszej pracy slowa.
cos sie moze rozkrece niedlugo choc jak patrze na to co zaczyna sie dziac na okolo mnie to generalnie polowy nie lapie lub gdzies mi przemyka…. pozdro

o boshe

5 komentarzy

lookam i co? I nico… i tak tu nikt po za mnie juz nie zaglada ale moze cos wkoncu ozywie w tym niebycie.

cdn

3 komentarzy

„tak oto w pieknej czelysci wlasnych mysli pograzylem sie…
Nie pamietajac o niczym co by mialo nawet najmeniejsze znaczenie.
Nigdy nie sadzilem ze tak sie stanie…
Bezsilny…
Nie uratuje nikogo, przeciez nie uratowalem jej!!
To nie mozliwe ja sie nie nadaje do tego tak nie bedzie i koniec…
Taka moja mysl!
Naprawde?
Kto to?
Ja…
Niemozliwe.
Nigdy sie nie zmienisz?
… nie wiem…
pamietaj… nie jestes sam, nigdy nie byles.
Poczekaj ale czemu…”

czajcie to dzwonie pod nr…
klikam 75…75 …
tuuuu tiiii tiidd nie ma takiego numeru…
no to lece …
75 … i wale nr …
„jak chcesz zrealizowac polaczenie poprzedz nr liczbami 75″ no to k**** jade
7575… tuuu tiii tiiddd
no i gdzie tu logika…?
To mnie to 0 (k****) oswiecilo…
jeszcze troche wykrecanie samego nr bedzie zajmowac nam 5min i po drodze pomylimy sie tak z 3 razy… co generalnie doprowadzi do tego ze zamiast dzwonic do sasiada zadzwonimy na kajmany…
Ladny rachuneczek bedzie potem.
Pomyslmy ze to moze polityka TPSA??!!
szkoda gadac…

Tak zeby

2 komentarzy

mi bloga nie skasowali :p
nie mam fazy na nic.
Nic nie wymysle na sile nie mam na to weny ani ochoty. Przesiaduje godzinami przed kompem a nic tu nie wskuram i … ;P
obiecalem ze nie bede przeklinac jakos mi to idzie godzinami lub nie mniejsza.
Pierdoly , spadam .
Pozdro dla all … :*

Siedziała głucho patrząc w tafle wody. Widziała tam tylko krzywe odbicie własnej osobowości którą przeklinała od tego pierwszego razu. Łza spłynęła gorzko po policzku, kreśląc prostą linię. Spadła do małego akweniku wodnego burząc jego spokój na całej powierzchni. Zacisnęła zęby napinając wszystkie mięsnie twarzy. Mały kosmyk kruczo czarnych włosów zsunął się. Błękitne oczy błądziły w nicości a myśli były skupione.
„Dero…” jedno słowo krążyło po głowie. Podniosła głowę spoglądając do dołu w którym spoczywała trumna. Powstała z opuszczoną głowa obróciła się. Spojrzała na Jurgena i Hansa… skinęła głowa. Dwóch wyraźnych najemników odwróciło się i poczęło iść w stronę auta. Dzień był spokojny i słoneczny jak by ironizując do tragedii kobiety.
Podjechali pod budynek po czym weszli do środka . Budynek od środka calu zaciemniony, urządzony w bardzo starym stylu. Rozległ się dźwięk dzwonka. Weszli do windy. W końcu zatrzymali się pod docelowymi drzwiami.
Zaczekajcie – powiedziała z pełnym spokojem, łapiąc za klamkę dodała
Nie przeszkadzajcie żebym nie wiem co się działo…
Weszła do środka. Przy okrągłym stole siedziało 4 mężczyzn co najmniej po 40. Po lewej i prawej stronie wejścia stało dwóch podobnych do poprzednich najemników ludzi.
Witaj Akiro – przywitał się jeden z panów
Witajcie, przybyłam jak prosiliście – zacisnęła rękę w kieszeni – nie wiem co spowodowało waszą nieobecność na pogrzebie mojego męża…
Sprawy które musieliśmy niezwłocznie omówić, prosimy o wybaczenie – rzekł inny członek rady.
Proszę usiądź – odezwał się trzeci.
Po umyśle Akiry zaczęły krążyć skojarzenie tematem z obawami powiązane.
Nie, postoję – odparła.
Rozumiesz ze w związku z zaistniałą sytuacją, dopóki się nie nauczysz kierować tym imperium będziemy musieli z żalem na sercu nim kierować.
Nie – odpowiedziała cichym głosem
Słucham? – zapytał się jeden
Nie! – krzyknęła
Jednocześnie się odwracając i wyprostowując ręce z których wyfrunęły dwa noże. Dosłownie przebijając na wylot szyje już martwych ochroniarzy. Krew trysnęła na ścianę. Jeden padł do przodu, drugi osunął się po ścianie na ziemię.
Zabić suke!!- Rozległ się krzyk przez megafon.
Usłyszała szczęk zamka, instynktownie odskoczyła na bok unikając postrzelenia. Przeturlała się pod ścianę unikając kolejnych strzałów. Była pewna ze wszyscy do niej strzelają. Odbiła się od rogu w stronę stołu oddając jeden strzał. Robiąc w powietrzu obrót oddała drugi strzał i trzeci. Wylądowała na stole, przystawiając do głowy dotychczas milczącego faceta broń.
Poradzę sobie – po wypowiedzeniu tych słów pociągnęła za spust.

Zielono oka postać przesunęła się do środka zdewastowanego pomieszczenia, jego smutny przyjaciel pozostał na zewnątrz. W zawistnej prowokacji do skończenia własnego życia, spowodowanej jego ironia i groteskowością a do tego czymś ponadto wszystko niewytłumaczalnym wszedł, jednoczenie opuszczając bron. Rozglądał się podziwiając to co osobiście zrobił.
- zadowolony?!
- (westchnął)… i tak zapłacą podatnicy…
- fakt.
Wszędzie na ziemi leżały kawałki potłuczonego szkła i pokruszonego betonu. Gdzieś między tym wszystkim dało się wychwycić kosztowności które były w sklepie za ladami. Wspomniane lady musiały tu istnieć ale gdzie były teraz, niewiadomo. Kurz i pył unosiły się w powietrzu. Naprzeciw funkcjonariusza palił się gaz wydobywający się z instalacji grzewczej. Przeczesując zgliszcza nie zauważył tego czego szukał najbardziej. Ani śladów krwi ani ciał. „Nie zdążyli by uciec…” … posypał się gruz.
Szybka reakcja na każdy nawet najmniejszy szmer nigdy go nie zawodziła. Odwrócił się lecz nie podniósł broni by wycelować. Nic poza pustką lub też bardziej jednym wielkim bałaganem którego przyczyna przybyła z zewnątrz, a teraz jak by jej było mało się temu przygląda. Nawet toczącego się kawałka szkła. Znudzenie wywołane dość duża ostatnio częstotliwością dziwnych zjawisk nie wywołało nawet najmniejszej błyskotliwej myśli.
- po co tu przyszedłeś, mało ci? – wyszeptał czyjś głos
- Co… – szybko odwrócił się ale nic nie zobaczył
- Mało narobiłeś w przeszłości nie mieszaj się, tym razem… nie jest to w twoich możliwościach.
Kolega czekający na zewnątrz powoli począł przybierać minę lekko zniecierpliwionego człowieka. Ciężar ciała przechodził z jednej nogi na druga i z powrotem. Nerwowe spojrzenia w stronę wejścia.


  • RSS